TURKU

150704 TURKU

150702 LdM 8309 - 131 150703 LdM 8309 - 014 150702 LdM 8309 - 019

 Przed laty zawijałem do Naantali, północnozachodniej części Turku, skąd woziłem jakieś wióry do Sztokholmskiej elektrociepłowni. Nigdy nie miałem dość czasu, aby zwiedzić to miasto i już wówczas postanowiłem sobie, że kiedyś tu przypłynę i miasto obejrzę. Kiedy Piętaszek rzucił hasło – ALANDY, przyklasnąłem ochoczo gdyż nadarza sie okazja do odwiedzenia Turku, o czym przecież kiedyś marzyłem. Z Veere na Saaremie wyszliśmy jak zwykle wcześnie rano. Do przepłynięcia było ponad 130 Nm a chcieliśmy być rano 2-go lipca w porcie. Pogoda była dobra. Popołudniu powiało nawet ponad 5°B i żeglowaliśmy z szybkością niemal 6 węzłów. Piętaszek pilnie studiował przewodniki i locje, aby ułożyć właściwy plan pobytu w Finlandii. Krótkość pobytu wymaga perfekcyjnej organizacji, żeby nie przegapić czegoś ważnego – na wszystko i tak nie starczy czasu.Turku leży u ujścia rzeki Aurajoki i jest najstarszym fińskim miastem, które było stolicą tego kraju do 1812 roku. Uniwersytet w tym mieście został założony w 1640 roku. Nie będę tutaj przytaczał historii, którą można znaleźć w każdym przewodniku a skupie się tylko na tym, co związane było z naszą wizytą.

150702 LdM 8309 - 046 150702 LdM 8309 - 033 150702 LdM 8309 - 029

Piętaszek wynalazł w locji marinę odległą wprawdzie od miasta, ale mającą dobre referencje. Odległość do centrum nie miała znaczenia, mieliśmy przecież na burcie znakomite rowery. Marina Ruissalo, do której zawinęliśmy po 25 godzinach żeglugi z Veere, okazała się strzałem w dziesiątkę. Było to urocze, zielone miejsce z komfortowym zapleczem (toaleta, prysznic, sauna, kuchnia, pralnia, greel, taras wypoczynkowy itp…), gdzie spotkaliśmy się z bardzo życzliwym i przyjaznym przyjęciem. Jeszcze tego dnia wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy ścieżkami rowerowymi wyspy Ruissalo, między starymi drewnianymi willami przez uniwersytecki ogród na główny bulwar nadrzeczny do centrum miasta, gdzie mogliśmy podziwiać stare żaglowce („SIGYN’ I „SUOMEN JOUSEN”), liczne kafejki i restauracje usadowione na zabytkowych statkach. Idąc ku ujściu rzeki minęliśmy centralną Marinę i dotarliśmy do Muzeum Morskiego (Forum Marinum), którego wiele najciekawszych eksponatów było wystawione na zewnątrz.

150702 LdM 8309 - 051 150702 LdM 8309 - 058 150702 LdM 8309 - 068

Tego dnia za najciekawszy obiekt, jaki przyszło nam oglądać, uznaliśmy Zamek w Turku, którego początek datuje się na ok. 1280 rok, kiedy powstał w tym miejscu obóz warowny, przekształcony w zamknięty zamek sto lat później. W połowie XVI wieku Zamek stał się oficjalną siedzibą wielkiego księcia Finlandii Jana III, który nadał zamkowi dzisiejszy kształt. Ma ten zamek i polski akcent, gdyż Jan III poślubił polską królewnę Katarzynę Jagiellonkę, z którą zamieszkał na zamku w Turku. Zamek miał burzliwą historię i wielu rezydentów, którzy to rządzili na nim lub byli w nim wiezieni. W swojej historii Zamek pełnił różne funkcje aż został zdegradowany do roli więzienia. Podczas ostatniej wojny Rosjanie zbombardowali zamek, znacznie go niszcząc. Zamek odbudowano i w 1961 roku przekazano na cele publiczne – muzeum. Jest dziś architektoniczną częścią fińskiego dziedzictwa kulturowego. Zamkowi poświęciliśmy sporo czasu, oglądając go starannie ze wszystkich stron. Z pewnością należy do ciekawszych obiektów tego rodzaju.

150702 LdM 8309 - 048 150702 LdM 8309 - 049 150702 LdM 8309 - 043

Na jacht wróciliśmy pełni wrażeń i zachwyceni miastem, które zobaczyliśmy. To tylko fragment, ale byliśmy pod wrażeniem. Przy znakomitej kolacji, kiedy popijaliśmy już dobre wino, planowaliśmy dzień następny. Studiowaliśmy mapy, przewodniki i wybieraliśmy, co najważniejsze.

150703 LdM 8309 - 018 150703 LdM 8309 - 020 150703 LdM 8309 - 012

Śniadanie i dosiadamy naszych rowerów. Dziś zasadniczym celem była Katedra i miejscowy Skansen. Pogoda nadal wspaniała i wędrowanie było wielką przyjemnością. Znów dotarliśmy do Bulwaru, ale tym razem poszliśmy w górę rzeki. Katedra w Turku (Turun tuomiokirkko), do której w końcu dotarliśmy, jest kościołem-matką Ewangielicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii i narodową świątynią kraju. Jest też uważana za ważny pomnik fińskiej architektury. Jej początek datuje się na XIII wiek. Początkowo była drewnianym kościołem, ale w późniejszym czasie rozbudowano ją używając kamienia. Poważnie została uszkodzona w wielkim pożarze w 1827 roku, ale w większej części odbudowana. Robi wrażenie. Przez dłuższy czas oglądaliśmy ją z zewnątrz zanim zdecydowaliśmy się na wejście. Ahhhh….! Oboje jesteśmy wrażliwi na piękno, więc musieliśmy wewnątrz trochę postać, aby ochłonąć z pierwszego wrażenia. Robię fotograficzną i filmową dokumentację. To trzeb nie tylko wstawić do swojego archiwum, ale i pokazać swojemu otoczeniu, które ma małe szanse tu być. Piękny ołtarz, witraż nieprzeciętnej urody i architektura urzekająca prostotą i finezją gotyku. Budowla ta jest najważniejszym religijnym obiektem Finlandii. Usytuowana w centrum Turku przy Starym Wielkim Rynku nad rzeką Aura, jest miejscem najważniejszych ceremonii religijnych w Finlandii. Dźwięk dzwonów tej katedry w południe, jest transmitowany przez fińskie radio.

150703 LdM 8309 - 038 150703 LdM 8309 - 037 150703 LdM 8309 - 045 150703 LdM 8309 - 040

Wychodzimy na zewnątrz. Siadamy przy katedralnym kawiarnianym stoliku i pijemy kawę. Niewiele mówimy. Każde z nas rozmyśla nad tym, co zobaczył. Każde słowo, pół-zdanie, grymas podkreśla siłę emocji, którą trudno konkretnie wyrazić. Zawsze w takich miejscach próbuje się je porównać do innych ci znanych: Sewilla, Hull, Helsinki, Kopenhaga, Warszawa, Kraków czy Gdańsk. To się nie da porównać. Każde z tych miejsc jest absolutnie inne, niepowtarzalne, oryginalne i warte obejrzenia. Objechałem świat i zdeptałem posadzki wielu kościołów, katedr i zabytków, w większości z nich otwierałem szeroko oczy ze zdumienia i zachwytu. Stawałem jak tutaj po środku i mówiłem Ohhh….!

150703 LdM 8309 - 051 150703 LdM 8309 - 049 150703 LdM 8309 - 023

Minęła połowa dnia. Czeka nas jeszcze jeden obiekt, który Piętaszek wybrał z długiej listy tutejszych zabytków. Luostarinmaki to jedno z najciekawszych muzeów rzemiosła, jakie można oglądać nie tylko w Finlandii, ale chyba nie ma równego sobie w Europie. To po prostu skansen. Śmieszność polegała tutaj na tym, że słowo „skansen” nie istnieje w tutejszej świadomości i nikt zapytany na ulicy nie wiedział, czego my szukamy. Dopiero młodzi ludzie, mówiący dobrze po angielsku, potrafili nam wskazać drogę do tego unikalnego muzeum. Oryginalność tego miejsca polega przede wszystkim na tym, że jest to autentyczny zachowany fragment dawnego Turku ocalały po wielkim pożarze, jaki strawił miasto w 1827 roku. Ocalały fragment drewnianego miasta położony jest na skalnym wzgórzu w samym centrum. Jeszcze na początku XX wieku zamierzano zlikwidować tą pozostałość starego Turku, ale udało się uratować to miejsce tworząc z niego w roku 1940 skansen – muzeum miejscowego rzemiosła. Jeszcze do lat 60 ubiegłego wieku mieszkali tu rzemieślnicy, którzy uprawiali swoje rzemiosło. Dziś możemy oglądać ich mieszkalne komnaty, warsztaty i uliczki drewnianej zabudowy. Domy są oznaczone rzemieślniczymi „szyldami” w postaci atrap ich wyrobów: zegar wskazuje zegarmistrza, buty szewca, a skrzypce lutnika itp… Na każdym kroku widać skromność i ubóstwo ówczesnych mieszkańców. Za mieszkanie starczała im jedna izba, która była sypialnią, salonem i często miejscem pracy. Chyba tutaj wymyślono wersalkę – składaną kanapę, która na noc stawała się małżeńskim łożem a w dzień służyła za ławę, na której siadano do stołu. Mogliśmy tutaj obejrzeć pełne spektrum rzemiosł, jakimi Finowie w tamtych latach się parali. Były tu warsztaty: szewskie, drukarskie, zegarmistrzowskie, złotnicze, tkackie i trafiki tytoniowe, gdzie kręcono cygara i cięto tytoń do fajek. W wielu pomieszczeniach pracownicy skansenu, ubrani stosownie do epoki demonstrowali wiele czynności związanych z przedstawianym rzemiosłem. Zobaczyliśmy tu wiele ciekawostek, które poszerzyły naszą wiedzę o tamtych czasach, o tamtych ludziach, o tamtym, tak przecież nie odległym życiu Finów – to była bardzo dobra lekcja historii. Wracając na Bulwar, gdzie na rowerowym parkingu zostawiliśmy nasze rowery, prowadziliśmy z sobą ożywioną dyskusję na temat tego, co obejrzeliśmy.

150703 LdM 8309 - 011 150703 LdM 8309 - 004 150703 LdM 8309 - 056 150703 LdM 8309 - 054 150703 LdM 8309 - 057 150703 LdM 8309 - 053

Jeszcze wiele rzeczy w Turku pozostało do obejrzenia, ale program naszej Bałtyckiej wyprawy nie dawał nam szans na obejrzenie wszystkiego. Może będzie trzeba jeszcze raz tu przypłynąć, kiedy nie będziemy mieli ograniczenia czasowego. Najbardziej żałowaliśmy, że nie pojechaliśmy do miasteczka Muminków w Naantali.

Przy wieczornym winie na pokładzie „LOBO DE MAR” podsumowaliśmy nasz pobyt w Turku. Mięliśmy dużą satysfakcje z tego, że tu dopłynęliśmy i tak wiele ciekawych rzeczy zobaczyliśmy. Trzeba już myśleć o następnych portach i nowych „odkryciach” i kolejnych lekcjach europejskiej historii. Podsumowując ten pobyt przypomnę, że miasto Turku w roku 2011 otrzymało tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.