NIEZNANA GDYNIA

Trudno pisać o sztuce, o malarstwie, o pasjach ludzi, kiedy otoczenie często próbuje obniżyć rangę twórców nazywając ich „amatorami”.  Nieraz zastanawiałem się nad tym dziwnym podziałem talentów ludzkich, a szczególnie wówczas, kiedy zdarzało mi się widzieć na wystawach kicze wykonane przez t.zw. „artystów profesjonalnych”. Przez wiele lat byłem szefem Stowarzyszenia Działaczy Kultury Morskiej, organizacji, która z założenia wspierała wszystkich tych, którzy chcieli wyżyć się w sztuce, czy to w malarstwie, rzeźbie lub innej dziedzinie dającej upust ich fantazji.

Spotkałem na statkach artystów, naprawdę prawdziwych artystów, którzy w wolnych chwilach, których nie mieli zbyt dużo, tworzyli swoje małe dziełka i cieszyli się, jeśli ktoś w ogóle chciał to obejrzeć. Organizowałem w kraju wystawy dla takich twórców, gdyż wielu z nich warto było w jakiś sposób wypromować, pokazać, dać satysfakcję zaistnienia.

W miniony poniedziałek (8/2) byłem na wernisażu jednego z takich pasjonatów, Marka Koguta, który od lat mocuje się z paletą chcąc przekazać otoczeniu wizję swojego świata. Na wernisażu było wyjątkowo dużo ludzi – przyjaciół, znajomych i zupełnie obcych mu ludzi, którzy na temat tego, co pokazywał autor gorąco dyskutowali.  Wystawa poświęcona jest 90-leciu miasta Gdynia. Autor wykonał heroiczną pracę, malując na bazie fotografii, rycin i szkiców, nieistniejące już dziś obiekty starej Gdyni. Jego obrazy tworzą pewien klimat, sprzyjają refleksji, budzą wspomnienia i czasem tęsknotę za jakimiś momentem ze starego życia, szczególnie u tych, którzy jeszcze tamte czasy pamiętają. Nie chcę oceniać tego malowania, jako malarstwo, raczej jest to dobra, poprawna technicznie ikonografia epoki, którą się z przyjemnością ogląda. W tego typu malarstwie trudno wyjechać za pewne obowiązujące ramy.  Jestem przekonany, że te jego prace posłużą niejednemu publicyście piszącemu o starej Gdyni za ikonografie do treści.  Autor, Marek KOGUT, pracował nad tymi obrazami 4 lata. Niemal każdy obraz jest zagadką dla zwiedzających; gdzie to było? Co to jest? Czy jeszcze to stoi? Jak to przebudowano?

Zajrzyjmy do gdyńskiej RIVIERY, spójrzmy na starą Gdynię oczami rybaka Marka KOGUTA – naprawdę warto.

 

LOBO