OSTATNI REJS HENRYKA

OSTATNI REJS HENRYKA

Bardzo trudno jest pisać o kimś, kto odszedł na „ostatnią wachtę”, tym trudniej, jeśli się z tym odchodzącym było związanym pond 30 lat. Kiedyś, jeszcze w latach 80-ych, kiedy staliśmy na Morzu Beringa przy burcie jednej z naszych baz, zapukał do mojej kabiny facet, który przedstawił się, jako dziennikarz Henryk Spigarski. Wyglądał sympatycznie, więc nie wyrzuciłem go za drzwi a zaprosiłem do środka. Okazał się bardzo miłym, sympatycznym rozmówcą i rozgadaliśmy się solidnie. Przy bazie nie miałem szczególnych obowiązków, więc nasza rozmowa nie miała granic czasowych. Oczywiście rozmawialiśmy o morzu i rybołówstwie. Pytania pana Henryka były wyjątkowo trafne i merytoryczne. Po raz pierwszy spotkałem się z dziennikarzem, z którym można było o moim zawodzie porozmawiać i który nie zadawał głupich pytań. Tak poznałem człowieka, z którym związałem się na długie lata. Oczywiście pan Henryk napisał o mnie i mojej pracy obszerny artykuł. Później wciąż mnie upominał o moją literacką twórczość, adjustował ją, poprawiał i przekazywał różnym redakcjom, które moje opowiadania drukowały.
Pan Henryk SPIGARSKI był wybitną postacią, której nasza marynistyczna literatura i morski księgozbiór zawdzięcza bardzo wiele. Z czasem poznałem jego syna Cezarego, z którym się zaprzyjaźniłem i do dziś kontynuujemy współpracę literacką i fotograficzną. Pan Henryk do końca wspomagał moją twórczość adjustując moje ostatnio opracowane książki.
Z wielką radością i przyjemnością, będąc członkiem Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej, przyjąłem wiadomość, że Rada Stowarzyszenia w czerwcu 2014 roku, postanowiła nadać panu Henrykowi Spigarskiemu tytuł Honorowego Kapitana Żeglugi Wielkiej – naprawdę bardzo na to zasłużył. Obserwowałem jego radość z tego wyróżnienia. Zdawał sobie sprawę z tego, że to jest wielkie uznanie jego działalności na rzecz Polski Morskiej, co było jego pasją przez całe życie.
Nie piszę tutaj biograficznych informacji, które można znaleźć na zaprzyjaźnionej ze stroną POSEJDON, stronie FUNDACJI PROMOCJI PRZEMYSŁU OKRĘTOWEGO I GOSPODARKI MORSKIEJ ( http://oficynamorska.pl/2016/na-wieczna-wachte-odszedl-henryk-spigarski/ ), której był założycielem, którą teraz obiecał kontynuować jego syn Cezary.
Dokonania pana Henryka są tak obszerne, że nie sposób je tutaj wszystkie wymieniać. Ostatnio specjalizował się w biografiach ludzi morza, wybrzeżowych gigantów, którzy jak on pokochali morze. Zostawił wiele rzeczy niedokończonych i to, że może nie zdążyć, ostatnio mu najbardziej doskwierało.
Na pożegnaniu, 10 marca 2016 roku, przy kolumbarium na Srebrzysku, obok licznej rodziny, zebrało się bardzo wielu jego przyjaciół ze świata kultury i gospodarki morskiej, która była jego pasją. Uroczyście żegnali go również kapitanowie. Był sztandar, dzwon i laudacja wygłoszona przez przewodniczącego Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej, kapitana ż.w. Andrzeja Królikowskiego – pożegnaliśmy Henryka Spigarskiego godnie – jak prawdziwego Kapitana.
Będzie pana Henryka brakowało. Już nie mogę zadzwonić i zapytać:, „Co myślisz o tym, co napisałem…?

> Zajrzyj do FOTOTEKI – reportaż z pożegnania.

LOBO