RYBACKI PROTEST

Będzie protest rybaków na Zatoce Gdańskiej. We wtorek przed południem na wodę wypłynie kilkadziesiąt oflagowanych kutrów. Ich właściciele walczą o swoje miejsca pracy i byt.Chodzi o przygotowywane rozporządzenie Ministerstwa Gospodarki Morskiej. To dokument o szczegółowych warunkach wykonywania rybołówstwa. Projekt, który rybacy dostali do konsultacji, praktycznie wyklucza z łowienia kutry o długości powyżej 12 metrów, w odległości 6 mil od brzegu i w bardzo umownie określonej Zatoce Gdańskiej.

– Dla niektórych, szczególnie z Górek Wschodnich i Zachodnich to 3-4 godziny płynięcia poza zamkniętą strefę – mówią przedstawiciele Zrzeszenia Rybaków Morskich.

Nowe przepisy to też potencjalny problem dla mniejszych rybaków łodziowych. W myśl nowych regulacji nie mogliby łowić łososia już od połowy września, do końca roku. Obowiązywałaby ich strefa 4 mil i większa średnica oczek w sieciach.Rybacy przepisy nazywają nieżyciowymi. Jak mówią, chcą by ich zauważono. Jak dotąd protesty pomagały, liczą więc, że i tym razem kompromis da się wypracować. Czas na konsultacje jest do wtorku. Mimo wszystko o 10.00 z Helu wpłynie do 50. oflagowanych kutrów, które przepłyną do Gdyni, a potem Gdańska. Jeśli to nie pomoże, rybacy nie wykluczają blokowania portów. W akcji wezmą udział rybacy ze Zrzeszenie Rybaków Morskich – Organizacja Producentów, Organizacji Producentów Władysławowo i Pomorskiej Organizacji Producentów Arka.

Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski

2015-03-30

Ok. 50 oflagowanych jednostek rybackich protestowało we wtorek na Zatoce Gdańskiej przeciw projektowi rozporządzenia, zakazującego połowów narzędziami ciągnionymi bliżej niż 6 mil od brzegu. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej podało, że jest zaskoczone akcją. Prezes Zrzeszenia Rybaków Morskich, Michał Necel powiedział PAP, że w akcji wzięły udział oflagowane jednostki, które przepłynęły z portu w Helu w kierunku portów w Gdyni i w Gdańsku. Jak podał, „było ok. 50 jednostek o długości powyżej 12 metrów”, czyli – jak ocenił – „ok. 90 proc. wschodniego wybrzeża wzięło udział w proteście”. Jak poinformowano PAP, „rybacy zrzeszeni w Zrzeszeniu Rybaków Morskich, Organizacji Producentów Władysławowo i Pomorskiej Organizacji Producentów Arka wspólnie ustalili o rozpoczęciu akcji ostrzegawczej przeciwko zamknięciu łowisk Zatoki Gdańskiej przez polski rząd”. „Ostatnio te łowiska zamknął okupant niemiecki w 1940 roku” – podkreślono w komunikacie protestujących rybaków. Necel wskazał, że najbardziej niepokoi rybaków zapis dotyczący zamknięcia dla połowów trałowych (wykorzystujących narzędzia ciągnione) Zatoki Gdańskiej, Zatoki Puckiej oraz całego wybrzeża w pasie 6 mil morskich od brzegu. „Nie zgadzamy się z tym, bo to w ogromnym stopniu ograniczy połowy” – podkreślił. Zaznaczył, że oznaczałoby to zamknięcie całej Głębi Gdańskiej, gdzie poławiają wszystkie jednostki rybackie z portów wschodniego wybrzeża. Jak tłumaczył, trałują – czyli korzystają z narzędzi ciągnionych – generalnie wszystkie jednostki powyżej 12 metrów długości. Obecnie zakaz trałowania obowiązuje do 3 mil morskich. Necel powiedział, że do wtorku był termin konsultacji ustawy. Jak dodał, Zrzeszenie swoje uwagi wysłało i czeka na odzew. „Czekamy teraz na ruch ministerstwa i liczymy na to, że wycofa się z tych absurdalnych propozycji” – zaznaczył. Podczas wtorkowego protestu rybacy nie blokowali portów, ale – jak zapowiedzieli – nie wykluczają takich działań w przyszłości. Jerzy Wysoczański ze Związku Rybaków Polskich w rozmowie z PAP ocenił, że „protest był nieuzasadniony”. „Ze względu na to, że ministerstwo przedstawiło projekt rozporządzenia do konsultacji i należałoby się wypowiedzieć w tej sprawie” – tłumaczył. „Panowie się pospieszyli, wpadli w jakąś panikę, że ktoś próbuje zamknąć pewne akweny na Bałtyku” – dodał. Jak tłumaczył, zespół doradczy przy ministrze, którego jest przewodniczącym, proponuje zamknięcie strefy 6 mil od brzegu dla jednostek wykorzystujących ciągniony sprzęt do łowienia (trałowania). Powiedział, że taką metodę poławiania ryb wykorzystują duże jednostki. W komunikacie biura prasowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) opublikowanym we wtorek na stronie internetowej doradca resortu ds. rybołówstwa Grzegorz Hałubek przyznał: „jesteśmy zaskoczeni akcją części rybaków, dotyczącą łowisk Zatoki Gdańskiej”. „Skierowany 15 marca br. do konsultacji publicznych projekt rozporządzenia ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej w sprawie wymiarów i okresów ochronnych organizmów morskich oraz szczegółowych warunków wykonywania rybołówstwa komercyjnego nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, a konsultacje trwają” – zaznaczono na stronie resortu. „Apelujemy, by konflikty pomiędzy rybołówstwem przybrzeżnym (stosującym narzędzie bierne) oraz rybołówstwem dużych statków trałowych nie były wykorzystywane przeciwko działaniom resortu i polskiego rządu, którego intencją jest odbudowa populacji ryb w Bałtyku i ochrona polskiego rybołówstwa” – napisało biuro prasowe MGMiŻŚ.

bls/ gma/