ŻEGLOWANIE CZAS ZACZĄĆ

GDYNIA – Marina – LdM – Rejs 9301 > PIERWSZY REJS (2 MAJ 2016)
Żeglarze przybyli na pokład dużo przed umówionym czasem. Pierwszy przybył Dominik, godzinę później Miłosz i w pół godziny przed wyjściem zjawił się Jan. Widać było po nich jak bardzo czekali na ten moment. „Piętaszek” był w podróży z Zakopanego i wyszliśmy na Zatokę bez mojego pierwszego oficera. Z trójki studentów tylko Dominik był opływanym żeglarzem i szybko przejął rolę instruktora w stosunku do swoich kolegów.
Zaczęliśmy oczywiście od spraw bezpieczeństwa, co omówiłem zanim zaczęliśmy zajmować się żeglowaniem. Wszyscy zaczęli od dopasowania sobie kamizelek asekuracyjnych i od zapoznania się z zastosowaniem „wąsów”.
Po kilkunastu minutach mogliśmy postawić żagle i zgasić silnik. Chłopaki robili wszystko trochę niezdarnie, pierwszy raz byli na pokładzie takiego jachtu, ale pod kierunkiem Dominika postawili genuę i w końcu grota. Wiało tak akuratnie dla takiego treningu 3-4° B. Jacht lekko się pochylił i przyspieszył. Przy tym wietrze żeglowaliśmy w stronę Sopotu z szybkością 4 do 5 węzłów – całkiem nieźle. Pogoda była naprawdę wspaniała. Załodze żeglowanie się bardzo spodobało – tylko szum wiatru i wody za burtą.
Każdy z nich chciał oczywiście sterować. Zmieniali się przy sterze, co kilkanaście minut. Sterowali i zapoznawali się z bogatym wyposażeniem jachtu. Spod Sopotu poszliśmy długim halsem w zatokę. Zwrot przez sztag wykonali, jak na nowicjuszy, dość sprawnie. To zasługa Dominika, który, jak opowiadał, ma już za sobą starty w regatach. Potem jeszcze jeden zwrot w kierunku Gdyni, też wyszedł dobrze. Rejs byłby zakończył się całkiem dobrze, ale końcówka trochę zburzyła zadowolenie. Po uruchomieniu silnika, zupełnie niespodziewanie szybko wzrosła temperatura na silniku. Było już niebezpiecznie – zatrzymałem silnik. Zajrzałem do zbiornika chłodziwa, sporo brakowało. Staliśmy w dryfie. Silnik musiał nieco ochłonąć. Miałem na burcie 5-kę destylatu. Poleciłem dolać i zastartowałem ponowni silnik. Mam dobrą kontrolę temperatury, więc kontynuowaliśmy rejs bezpiecznie – 77°C constans. Zgrabnie zacumowaliśmy – rejs testowy zakończony. Trzeba sprawdzić przyczynę ubytku chłodziwa. Studenci byli zachwyceni i pytali o rejs następny. Na jachcie jest jeszcze sporo do zrobienia, ale to normalny los żeglarza.