ZADUSZKI

ZADUSZKI

Zaduszki – dzień w roku, który winniśmy poświecić wszystkim tym, którzy odeszli na „ostatnią wachtę’. Tym z najbliższej rodziny i tym, którzy nas kształtowali, byli naszymi przewodnikami, którym zawdzięczamy to, kim dziś jesteśmy. Wspominam też wszystkich kolegów z morza, z którymi kiedyś pływem, a którym nie było dane zawinąć do macierzystego portu. Wspomnijmy ich wszystkich, zapalonym światłem dając znak, że o nich pamiętamy. Ja stawiam dwie lampki na ich grobach: czerwoną z lewej i zieloną z prawej, jak światła do portu, dla nich ostatniego. Ci, którzy do tego portu nie dopłynęli mają przez to wytyczoną powrotną drogę. Niech wiedzą, że wciąż o nich pamiętamy. Ze szczególną atencją wspominam moją polonistkę prof. Leokadię RZEPECKĄ, która zainspirowała moje pisanie, wuja Bolesława ROMANOWSKIEGO, który czuwał nad moją edukacją i kapitana Karola BORCHARDTA, u którego pisałem końcową prace dyplomową i który pociągnął mnie z Warszawy na morze. Zapalam im marynarskie znicze i chwilę z nimi „rozmawiam” dziękując im za to, co dla mnie uczynili. Odwiedzam też tablice i groby moich przyjaciół, którzy nie wrócili z morza, tych z „Athenian Venture”, z „Lerose Strenght” i innych statków. Brak mi tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy wypełniali w różnych czasach moje życie. Zapalmy światełka wszystkim tym, którzy z morza nie powrócili.

Kapitan LOBO