„ZEJMAN”

POŻEGNALNYCH SŁÓW KILKA

Noc Muzeów 2017 Klub „Zejman” Brama Nizinna Gdańsk – 20 – 21 maja 2017r.

 Nikt się nie spodziewał a najbardziej komandor klubu „Zejman” Andrzej Dębiec, który w sobotę żegnał się towarzysko z klubem i jego członkami, że w chwili rozpoczęcia Nocy Muzeów spotka go tak niezwykła i wyjątkowa niespodzianka, którą sprawił mu Andrzej, zasłużony członek zejmanowej braci i wybitny znawca broni palnej w jednej osobie. Dawniej armaty miały swoje nazwy, często imiona i takiej artyleryjskiej tradycji stało się zadość właśnie podczas sobotniej imprezy. Pożegnalny prezent – armata opatrzona została bowiem jak każe dawny zwyczaj imieniem „ANDRZEJ” i jako pierwsza odpalona osobiście przez komandora oddała salut, otwierając w ten sposób z donośnym hukiem Europejską Noc Muzeów 2017 w gdańskiej Bramie Nizinnej. Komandor podziękował za wspaniały, wręcz królewski upominek, obiecując, że zbuduje solidne okrętowe łoże do swojej armaty a sam nauczy się obsługi ładowania, strzelania i jej konserwacji. Uważam, że podarowana mi przez mojego i mojej małżonki Doroty przyjaciela armata, jest wspaniałym pożegnalnym upominkiem, który niesie na tą chwilę najtrafniejsze chyba a nieco żartobliwe przesłanie: ” Wystrzelałeś się chłopie na dwudzistoletniej wojnie o „Zejmana”, teraz postrzelasz sobie na wiwat z armaty”.

Oto kilka słów pożegnania komandora klubu.

Blisko dwadzieścia jeden lat istnienia „Zejmana” – a mogę to powiedzieć będąc twórcą klubu, to przepastna księga dokonań, ludzkiego poświęcenia i wspomnień. W ocenie wielu kulturoznawców ten dwany „Zejman”z Wyspy Spichrzów był absolutnym ewelementem i niespotykanie trwałym reliktem w dobrym słowa znaczeniu dawnej formy zrzeszania się żeglarzy, gdzie w miejsce dzisiejszej komercji, interesowności i towrzyskiej bylejakości królowało wzajemne poszanowanie, przyjaźń i wsparcie. Goście ze świata, często z wielkich portowych miast zaskoczeni wspaniałością wystroju wnętrza i atmosferą „Zejmana” nie szczędzili słów uznania, żałując przy tym, że we własnej okolicy próżno by szukać takiego klubu. Pozostały niezliczone wpisy w kronikach i księgach gości, a ostatnio, gdy z powodu gwałtownego załamania się mojego zdrowia muszę zakończyć działalność, otrzymuję liczne gratulacje i wiele słów uznania za to co zrobiłem w tak niewyobrażalnie trudnych warunkach, w zrujnowanym starym spichlerzu „Steffen”. To miało nie zaistnieć, to miało być niemożliwe do wykonania! Tak mówili nawet ludzie twardzi i przebojowi… 

Noc Muzem – oto jeden z pięknych przykładów robienia w „Zejmanie” rzeczy niemożliwych. W tym roku przy przygotowaniach do tej imprezy na zasadzie absolutnego wolontariatu brało udział blisko sześćdziesiąt osób. Klub nie otrzymał ani grosika na organizację nocy i poniósł wszystkie koszty z tym związane. Wykonawcy, realizatorzy bogatego programu dolożyli co trzeba z własnej kieszeni, Przygotowana została odpowiednia infrastruktura i oprawa imprezy a wszystko tuż, tuż po zwariowanych, wycieńczających kolejnych przeprowadzkach klubu. Niemożliwe? Możliwe.

Acha! Zapomniałbym o oryginalnej nagrodzie jaką ufundował nam Zarząd Miasta Gdańska i Instytut Kultuty Miejskiej – organizatorzy Europejskiej Nocy Muzeów W folderze – przewodniku po Nocy Muzeów nie zamieszczono o naszym programie ani słowa. Mało tego! Na załączonej mapce miejsc organizacji imprez nie ma po nas najmniejszego śladu. Nie istniejemy. Tak jak dla kolejnych prezydentów miasta Gdańska i jego urzędników nie istnieliśmy przez dwadzieścia lat jako dobry partner, sprzymierzeniec. Byliśmy natomiast jakimś niekokreślonym i niemożliwym do podporzadkowania tworem. Uwierającym, przeszkadzjącym, wręcz niebezpiecznym.  Co ja bym zrobił przez lata nieustannej walki o przetrwanie klubu bez przyjaznych mi ludzi dobrej woli, którzy wsparli mnie myślą i czynem w najtrudniejszych chwilach, w najbardziej skomplikowanych sytuacjach? Po prosu NIC!

I właśnie tym dobrym ludziom, chcących spontanicznie przekazać innym dobrą energię, dobrą atmosferę miejsca i zdarzenia najserdeczniej jak tylko mogę z głębi serca tutaj, teraz dziękuję. Choć nikt Was nie nagradza, nie stawia na piedestałach wielkich czynów, jesteście wśród duchowej szarości i nijakości otoczenia, dzikiej gonitwy za mamoną i pośród ludzkiej niegodziwości, bezwzględności wielcy i wspaniali duchem i sercem. Czym byłby ZEJMAN” bez Was drodzy przyjaciele? On nie miałby prawa nigdy powstać, zaistnieć!

Cóż mógłbym jeszcze powiedzieć na pożegnanie z Wami…?Tak to ważne, to Wam powiem. Jak mało gdzie to właśnie w „Zejmanie” uchował się duch bezinteresownego tworzenia rzeczy pięknych, potrzebnych, ważnych. Naturalna ludzka chęć współdziałania, budowania, spotykania się w przyjaznej, niezakłamanej atmosferze. Mój Boże, gdzie to jeszcze można spotkać? Tym, którzy popłyną dalej pełną tradycji łajbą „Zejman”, życzę tego samego, co udało mi się jakimś niewyobrażalnym cudemo siagnąć i skutecznie wpisać do świadomości klubowych bywalców „Żyj godnie i w przyjaźni” i w myśl maksymy otwierającej każdą stronę naszej księgi gości : ” Klub „Zejman” służy ludziom dobrej woli. Gościmy entuzjastów morza, przygody, czcicieli wszelkiego piękna”.

Pozostawiam „Zejmana” w nowo wyremontowanej siedzibie, w przepięknej Bramie Nizinnej z niepodważalną opinią rzetelnego, aktywnego stowarzyszenia, działającego na rzecz lokalnej wspolnoty Gdańszczan, z bogactwem doświadczeń, twórczych pomysłów i i licznych cykliczych imprez kulturalnych, edukacyjnych, towarzyskich. W klapie pozostała mi miniaturka Medalu Ksiecia Mściwoja II – przyznawanego przez Radę Miasta Gdańska Gdańszczanom za wybitne zasługi dla miasta Gdańska a w etui medal z litego srebra. W załączonym opisie czytamy: ‚przekrój 90 mm, srebro próby 925, patynowane, waga około 29 g, emisja 70 szt, wszystkie egzemplarze numerowane na obrzeżu. Dwadzieścia dziewięć gramów srebra… Drodzy przyjaciele „Zejmana” Srebro to, przekute w piękny medal nie ma się ni jak do Waszych złotych serc. Za złote pomysły i incjatywy, za złotą, bezcenną, mieniacą się dobrem i radością atmosferę, za WASZE ZŁOTE SERCA raz jeszcze dziękuję i wielce proszę – nie utraćcie tego, co z takim wysiłkiem budowałem prze lat dwadzieścia. Życzę Wam zdrowia i jeszcze raz zdrowia i głębokiej pogody ducha bo z takim boggactwem można przenosić góry, naprawiać siebie, ludzi, małe ojczyzny i cały swiat. Pamietajcie!

Komandor Klubu „ZEJMAN” – Andrzej DĘBIEC

 

 

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Zapraszam!

Dodaj komentarz