Ryszard Leszczyński

Ryszard Leszczyński

ZaproszenieJak w słowie wstępnym pisze Ryszard Leszczyński „W prezentowej pracy opisane zostały losy frachtowców Polskiej Marynarki Handlowej, którym nie udało się powrócić ze swych morskich wypraw do kraju.
Książka stanowi zbiorcze, w postaci kroniki, ujęcie wszystkich wypadków w polskim rybołówstwie bałtyckim i dalekomorskim w latach 1945-2005. Stanowi zbiorcze opracowanie na podstawie ok. 25 tysięcy dokumentów Izb Morskich Gdyni i Szczecina i jest zwieńczeniem blisko dwudziestoletniej pasjonackiej pracy Autora.
Tragedie Rybackiego Morza. Tom II. Tak jak tom I, tak i drugi na pewno szybko znajdzie liczne grono czytelników i to nie tylko w środowisku ludzi morza, zajmujących się zawodowo rybołówstwem. W drugim tomie Autor, z wykształcenia mechanik okrętowy, pływający od wielu lat jako starszy mechanik na statkach handlowych, podjął się niebywałego trudu – opisania wypadków morskich jednostek rybackich pod biało-czerwoną banderą, zbudowanych w polskich stoczniach.
Tragedie Rybackiego Morza Tom I autorstwa Ryszarda Leszczyńskiego – ukazał się w wydaniu drugim, z lekko zmienioną szatą graficzną. Książka ta w swoim pierwszym wydaniu – przez Akademię Morską w Gdyni – została uznana przez gdańskie media Książką Zimy 2004 i uzyskała nominację do Nagrody Artusa. Tom opowiada o morskich tragediach na małych jednostkach rybackich – „ptaszkach”, „żółtkach” i burtowcach w bardzo przejmujący sposób.
Ostatnia praca Ryszarda LESZCZYŃSKIEGO dotyczy tragedii na morzu we flocie handlowej i włśnie tych ostatnich książek dotyczy najbliższa promocja na którą serdecznie zapraszam

BAŁTYCKA WŁÓCZĘGA

Niech ci, co nie weszli na nasz pokład w czerwcu żałują, że nie popłynęli z nami. To był wspaniały, piękny i ciekawy rejs wokół Bałtyku. Odwiedziliśmy Litwę (Kłajpeda), Łotwę (Lepaja), Estonię (Kuressaare, Tallinn, Lethma, Kardla), oczywiście główny cel naszej podróży – Finlandię (Helsinki) i w drodze powrotnej Szwecję (Ronehamn). O każdym z tych miejsc można by długo opowiadać i na pewno będziemy ten rejs wspominać po żeglarskim sezonie w jesienne i zimowe wieczory.  Zachwyceni jesteśmy Estonią, tak wyspami Seremą i Hiumą jak i Tallinnem, który już przed laty podziwiałem. Stary Tallinn jest cudownym miejscem do turystycznej i historycznej włóczęgi a w Helsinkach trafiliśmy na piękne fińskie lato. O każdym z tych miejsc można by napisać osobny reportaż.  Jacht „LOBO DE MAR” sprawował się znakomicie pięknie żeglując od portu do portu. Przepłynęliśmy 1027 Mm ze średnią podróżna szybkością 5kn.! To piękny wynik, zresztą nieodbiegający od poprzednich rejsów do Sztokholmu czy Kopenhagi. Pogoda nam generalnie sprzyjała. Mieliśmy też trochę sztormu, ale na tym jachcie prawie się go nie zauważa. Już myślimy o kolejnej wyprawie naszym ukochanym jachtem „LOBO DE MAR”. Może tym razem ktoś sie z nami wybierze – mamy wolna kabinę w kasztelu rufowym.