KUŹNIA ŻEGLARZY

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Każda rzecz wcześniej zaczęta, wcześniej przynosi profity. I tak jest ze wszystkim. Większość genialnych muzyków zaczynała w kołysce. Z kołyski brali się wybitni tancerze, piosenkarze i wielu innych artystów. No, niektórzy nobliści literatury zaczynali dopiero jak się pisać i czytać nauczyli, ale zawsze to było wcześniej niż standard w ich okolicy. Nie raz słyszymy, „… już będąc w kołysce…”. I tak się dzieje też i w żeglarstwie. Kto za młodu wodą morską, a nawet i jeziorną namoknie, ten z żeglowania radość i profity zbierać będzie. Patrząc na przedszkolne dzieciaki, które w Gdyńskiej Akademii Żeglarstwa „studiują”, serce się raduje i ręce składają się do oklasków. To nic, że nazwa górnolotna i na wyrost. Dziś w Polsce „akademii” dostatek i jedna więcej, czy mniej nic nie zmienia. Ja bym wolał żeby to była Szkoła Żeglarstwa – większe miałbym do tego zaufanie. Nie mam nic przeciw tej „uczelni” – robią fantastyczną robotę i poziom też tam wysoki i profesjonalny. Wielu ludzi tam pracujących nawet znam i obserwuje ich prace, na co dzień – podoba mi się to, co robią i oby tak dalej. Maluszki wchodzące na swoje małe pływające skorupki, wstawiające miecz do skrzyni mieczowej, mocujące ster i wiosłujące „pagajkami”, robią wrażenie i powodują, że zatrzymujemy się na chwilę, obserwujemy i cieszymy się razem z kibicującymi rodzicami, którzy bacznie obserwują zajęcia, w trosce o bezpieczeństwo dzieci. Między tymi maluszkami być może, że są przyszli mistrzowie polski, europy a nawet i świata. Polacy w żeglarstwie są mocni, ale obecni mistrzowie potrzebują swoich następców i może właśnie tu jest ich kuźnia. Powodzenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„LOBO DE MAR” NA WODZIE

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Coroczne wodowanie przeżywam jednakowo i to bardzo mocno. Już od dłuższego czasu marzył mi się nasz jacht na wodzie i z niecierpliwością czekałem tego dnia, kiedy „LOBO DE MAR” zabuja się pod moimi stopami. Dzielna załoga w składzie: Iwona, Justyna, Tomek, Michał, Aleksander i Oskar już od dwóch tygodni dopytywała się, kiedy wodujemy. Przychodzili, pracowali i dopieszczali nasz jacht. Przed naszym wodowaniem pomagaliśmy wodować jachty innym żeglarzom. W końcu nadszedł dzień, kiedy dźwig podniósł jacht z zimowego leża, uniósł wysoko pod niebo i przeniósł nad taflę wody, na której spędzi teraz kilka miesięcy. Zanim zdejmujemy pasy, rutynowo sprawdzamy szczelność kadłuba, taklujemy – podczepiamy zdemontowany na zimę achtersztag i jesteśmy gotowi do pierwszej żeglugi. Sprawdzamy olej, chłodzenie, paliwo i startujemy silnik. Wszystko zadziałało perfekcyjnie – płyniemy. Widzę radość na twarzach mojej młodej załogi. Cieszą się tak, jak byśmy wypływali w daleki rejs, a to przecież tylko ok. 200 metrów żeglugi do stałego miejsca postoju „LOBO DE MAR”. Pierwsze cumowanie niewprawnej załodze wychodzi niezgrabnie, ale przecież po to teraz u mnie są, aby się wszystkiego nauczyć. Tu będą mieli dobra praktykę. Po paru rejsach wszystko będzie wychodzić perfekcyjnie. Dziękuję im za przygotowanie jachtu do wodowania. Teraz trzeba jeszcze otaklować jacht – sprawdzić olinowanie stałe i ruchome, wciągnąć żagle, zrobić staranny przegląd środków ratunkowych, pirotechniki i całego wyposażenia. Młodzi palą się do rejsów, ale przed nami jeszcze sporo pracy. Damy radę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

JACHTY NA WODZIE

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

WODOWANIE w YK „STAL”.
Dla każdego klubu dzień wodowania jachtów klubowych jest swoistym świętem, ukoronowaniem zimowej pracy i wiosennego przygotowania jachtów do kolejnego sezonu. W YK „STAL” w Gdyni też pracowano intensywnie, aby jachty wyglądały nie tylko pięknie, ale i były sprawne i bezpieczne. W minioną środę dopisała pogoda, było słonecznie i bezwietrznie. To idealne warunki do wodowania jachtów. Wprawdzie przyjazd dźwigu znacznie się opóźnił, ale w końcu wszystko sie udało i klubowe jachty zabujały się na wodach gdyńskiej mariny. Flagowy jacht Klubu „Copernicus” prezentuje się świetnie, ale i inne przygotowane są starannie. Z przyjemnością przyglądałem się operacji wodowania. Serce żeglarza zawsze się raduje, kiedy jachty znikają z kei a zapełnia się marina i przybywa masztów strzelających tego dnia w zupełnie błękitne niebo. Wielu z tych, co krzątali się tego dnia po kei wie, że staną na pokładzie któregoś z tych jachtów, pożeglują do kolejnych portów, wystartują w tegorocznej „Błękitnej Wstędze Zatoki Gdańskiej”, sztandarowej Klubowej imprezie i wielu innych. Pomyślnych wiatrów, Żeglarze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA  OLYMPUS DIGITAL CAMERA  OLYMPUS DIGITAL CAMERA