MORSKIE POZEGNANIE

MORSKIE POŻEGNANIE

Hans Peter KLAGES, 45-y rocznik, myśleliśmy, że jeszcze spotkamy się nie raz. Serce jednak powiedziało dość i Peter odszedł niespodziewanie na „ostatnią wachtę”. Pozostawił w żalu nie tylko rodzinę, ale też bardzo wielu przyjaciół i żeglarzy. Należał do rodziny „oldtimerów”, ludzi, którzy w starych żaglowcach widzieli piękno i swój świat. Z dużą starannością eksploatował swój gaflowy kecz „KNUDEL”, który pięknie się komponował przy falochronie gdyńskiej mariny. Był świetnym kompanem i żeglarzem, który uczestniczył w bardzo wielu żeglarskich imprezach, zlotach żaglowców tak w Polsce jak i za granicą. Mieszkał od lat w Polsce, gdzie prowadził swoje interesy i mimo, że jego jacht nosił niemiecką banderę, nikt nie myślał o nim jak o obcym. Kiedy dowodziłem „Bryzą H” często spotykaliśmy się na morzu czy w portach. Zawsze życzliwy, miły i pomocny. Wielokrotnie użyczał swojego jachtu tym, którzy swoich bliskich chcieli pochować w morzu. W miniony poniedziałek w południe, na falochronie gdyńskiej mariny, przy burcie jachtu „KNUDEL”, zebrała się spora grupka rodziny, przyjaciół i żeglarzy, aby pożegnać Petera, jak go większość nazywało. Przybyły kapłan wygłosił okolicznościową mowę, którą uzupełnili przyjaciele i wszyscy przybyli zaokrętowali się na pokład „Knudla” i „Bryzy H”, z której właścicielem Waldemarem Heislerem Peter był, zaprzyjaźniony, a która na tę okoliczność zacumowała w Gdyni. Wyszliśmy na Zatokę. Razem z Cezarym, moim przyjacielem, na pokładzie „LOBO DE MAR”,  towarzyszyliśmy ostatniej drodze Petera. Za nami podążała „BRYZA H”. Kilka mil od Gdyni stanęliśmy w dryfie. Z pokładu „KNUDLA”, przy akompaniamencie trąbki i dzwonu okrętowego, rozsypano prochy Petera na morzu. Potem posypały się na wodę kwity i wieńce. Jachty poczęły zataczać kręgi wokół miejsca morskiego pochówku wspaniałego człowieka, przyjaciela i żeglarza. Niech mu latarnią na ostatniej wachcie będzie nasza pamięć i wspomnienia jego osoby w żeglarskich tawernach.

Kapitan LOBO

ALBUM Z POŻEGNANIA MORSKIEGO >>>

http://pl.fotoalbum.eu/POSEJDON/a871550

 

SAILBOOK CUP 2016

Sailbook Cup 2016

W sobotę, 16 lipca ruszyła szósta edycja długodystansowych regat Sailbook Cup 2016. Z sopockiej mariny do Visby (Szwecja) wystartowało niemal 40 jachtów. Sailbook Cup to jedne z najdłuższych regat rozgrywanych na Morzu Bałtyckim – załogi muszą pokonać ponad 600 mil morskich, mierząc się tym samym z Gotlandią i Gotska Sandön. W rywalizacji udział biorą jachty o długości od 5 m (Atom) do 20,25m (Barnaba) Ściga się też flagowy jacht gdyńskiego klubu Yacht Klub Stal – Copernicus, zbudowany specjalnie na pierwsze wokółziemskie regaty Whitbread Round The World Race w 1973 roku, w których zajął 11-ste miejsce po 49 dniach i 23 godzinach walki.

– W tym roku zgłosiło się 39 załóg, ale dwie z nich zostały zatrzymane z powodu niekorzystnych warunków pogodowych, jakie panowały kilka dni temu na Pomorzu – w sumie wypłynęło około 200 uczestników – poinformowała w rozmowie z Portalem Morskim jedna z organizatorek, Dobrochna Nowak.

W uroczystości otwarcia regat udział brali m.in. Jerzy Wcisła, senator IX kadencji z ramienia PO z okręgu wyborczego w warmińsko-mazurskim, Krzysztof Czopek – dyrektor Departamentu Infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego oraz Jacek Karnowski – prezydent Sopotu.

– Cieszę się, że te regaty rozkwitają i jednocześnie nie ukrywam radości z udziału, bo jedną z idei jest to, aby Warmię i Mazury [red. Jerzy Wcisła został senatorem w okręgu wyborczym obejmującym miasto Elbląg oraz powiaty: bartoszycki, braniewski, elbląski i lidzbarski] odbierano jako rejon związany także z żeglarstwem morskim i wiem, że nasi zawodnicy też tutaj startują – powiedział podczas otwarcia regat Jerzy Wcisła. – Godnym podziwu jest także fakt, że Wy, uczestnicząc w tym przedsięwzięciu, ścigacie się na morzu, walczycie o jak najlepsze pozycje, z przeciwnościami i jednocześnie realizujecie cele szlachetne, ratujecie komuś życie – dodał.

W 2015 roku regaty odbyły się pod hasłem „Płynę dla Leo” wraz z ambasadorką regat – aktorką Moniką Kwiatkowską i fundacja Zdejmij Klątwę zbierano fundusze dla osób chorych na zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. W tym roku chętni mieli okazję zarejestrować się do bazy potencjalnych dawców komórek macierzystych Fundacji DKMS.

Sailbook Cup rozgrywane są od 2011 roku, ale zaczęło się od bardziej towarzyskich regat.

– Tegoroczne regaty różnią się od poprzednich przede wszystkim jakością – przyznaje Dobrochna Nowak. – Co roku dodajemy coraz więcej gadżetów, m.in. tracker satelitarny YellowBrick, w który wyposażyliśmy wszystkie jachty. Dzięki temu możemy śledzić on-line ich aktualną pozycję. W historii regat przedłużyliśmy także trasę – w tym momencie uczestnicy do pokonania mają ponad 600 mil – dodała.

Jak dowiedzieliśmy się podczas rozmowy, regaty o puchar ścigają się dwie klasy – KWR – o srebrny puchar „sailsbooka” i klasa ORC – o puchar Senatora Jerzego Wcisły.

– Pierwszych jachtów spodziewamy się w czwartek lub piątek rano – dodała Dobrochna Nowak. – Rejs na Gotlandię zajmie załogom około półtora do dwóch dni, skąd, po postoju technicznym, w środę wieczorem wypłyną Sopotu – dodaje.

Niektórzy zawodnicy, po przekroczeniu mety, płynąć będą już do swoich portów. Oficjalne zakończenie regat odbędzie się jesienią.
 

AL, rel (SailBook Cup 2016)